|

Król bez hołdu
Mało kto dziś pamięta o tym władcy. Aleksander Jagiellończyk objął rządy w 1501
r., po swoim bracie Janie Olbrachcie, w trudnym dla naszego kraju okresie. I
stosunkowo niewiele zdołał zrobić na rzecz poprawy sytuacji. Mało miał zresztą
czasu, by dokonać czegoś ważnego. Zmarł zaledwie pięć lat po wstąpieniu na tron.
Obaj
bracia różnili się pod wieloma względami. Jan Olbracht był ambitny i porywczy.
Kłopoty chciał rozwiązywać za pomocą miecza, jednak prowadzone przez niego wojny
kończyły się porażkami. Być może widząc te niepowodzenia Aleksander
Jagiellończyk wybrał inną drogę - dyplomację. Co prawda sam nie był obdarzony
błyskotliwym umysłem, ale miał uzdolnionych współpracowników.
Postacią wybitną w otoczeniu króla był biskup płocki Erazm Ciołek. Przebywając w
1505 r. w Rzymie, Ciołek bardzo pomógł Polsce w różnych sprawach. Nakłonił nawet
ówczesnego papieża, by ten nakazał wielkiemu mistrzowi krzyżackiemu złożenie
przysięgi wierności polskiemu władcy. Kraj nasz jednak był słaby, z Polską
niezbyt się w Europie liczono i do hołdu nie doszło.
Część historyków przyjmuje, że wraz ze śmiercią Aleksandra Jagiellończyka w 1506
r. skończyło się w Polsce średniowiecze - epoka trwająca u nas co najmniej od
czasów pierwszych Piastów, a więc grubo ponad pół tysiąca lat. Niektórzy jednak
uważają, że epoka ta dobiegła końca już w 1493 r., gdy zebrał się pierwszy raz
sejm.
Lesław Peters
Rys. MOS
DOMINIK, nr 45/2006
•
inne publikacje "DOMINIKA"
Opublikowano za zgodą

•
STRONA DOMOWA "DOMINIKA"
|