|

Skrzydlate Opowieści - Pani jest Aniołem
Mama spojrzała na chorego Krzysia, którzy właśnie zażył leki i zasnął.
- Bałam się tej przeprowadzki - westchnęła. - Musimy coś wymyślić. Jeśli pójdę
na kolejne zwolnienie, zwolnią mnie z pracy.
Postanowili sprawdzić ogłoszenia i tato wyszedł do kiosku po gazetę. Gdy wrócił,
zostawił mamie studiowanie ogłoszeń i zaczął dłubać w zamku, który się zacinał.
- Ojej! - jęknął w pewnej chwili. - Drzwi zablokowały się na dobre.
- I co teraz? - spytała mama.
- Jest drabina ewakuacyjna - uspokoił ją tato. - Zejdę do sąsiadów i spróbuję
dostać się od zewnątrz.
- Pani sąsiadko!
Na balkon wyszła szczupła kobieta. Pozwoliła przejść przed swoje mieszkanie,
podała też numer do zaprzyjaźnionego ślusarza, którego pomoc okazała się
niezbędna.
- Jest pani aniołem - zażartował tato. - Czy możemy, jako nowi sąsiedzi,
zaprosić panią na herbatę?
- Nie wiem czy anioły chodzą na proszone herbatki - odparła z wesołym błyskiem w
oku - ale ja chętnie przyjdę.

- Czy synek chodzi do przedszkola? - zapytała o Krzysia, sadowiąc się przy
stole.
- Zaczął, ale wciąż choruje - odpowiedziała mama. - Właśnie szukamy opiekunki.
- A może pani kogoś zna? - olśniło nagle tatę.
- Właściwie to mogłabym ja sama - uśmiechnęła się sąsiadka. - Pracowałam w
przedszkolu i brakuje mi tego.
Nie minął miesiąc, a już nikt w domu nie wyobrażał sobie życia bez "cioci
Dorotki".
- Chyba nasz rodzinny anioł stróż maczał w tym palce czy raczej skrzydła -
kręciła głową mama.
- Myślisz, że to on zepsuł nam zamek? - zmarszczył brwi tato. Mama zaśmiała się
wesoło.
Ewa Stadtmüller
Rys. MOS
DOMINIK, nr 8/2007
•
inne publikacje "DOMINIKA"
Opublikowano za zgodą

•
STRONA DOMOWA "DOMINIKA"
|